Granice dzieci i dorosłych – Jarek Żyliński

Ostatnio zauważam, że bardzo wiele mówi się i pisze  o granicach: o tym, że musimy umieć wyznaczać swoje granice, pilnować ich, ale także nie przekraczać cudzych granic, czy – o zgrozo – nauczyć nasze dzieci, gdzie są ich granice i jak mają ich strzec. Problem w tym, że nie wszyscy rozumieją, czym są te granice, jak je wyznaczać, a już najmniej – jak nauczyć tego dzieci? I od razu przyznaję, że dość długo byłam tą osobą, którą temat granic doprowadzał do rozpaczy, a na pytanie, gdzie leżą moje granice odpowiadałam: nie wiem.

Książka Jarka Żylińskiego „Granice dzieci i dorosłych”, która ukazała się w serii rodzicielskiej Wydawnictwa Natuli, w wyczerpujący sposób wyjaśnia wszystkie wątpliwości związane z tematem granic. Jest napisana bardzo zrozumiale i zwięźle. Na niespełna 150 stronach znalazłam wszystko, co tak naprawdę powinnam wiedzieć o granicach – własnych i cudzych, a także dziecięcych. Myślę, że to jedna z największych zalet tej książki: nie jest nadmiernie “nadmuchana”, zawiera wszystko, co było mi potrzebne do zrozumienia całego tematu. Autor w przystępny sposób uporządkował moją wiedzę, którą fragmentarycznie zbierałam wcześniej z innych źródeł.  

Czym w ogóle są granice?

Chcąc nie chcąc każdy ma swoje osobiste granice. Tylko nie każdy jest tego świadom. Nie każdy też wie, gdzie leżą te granice. Najprościej wyjaśniając możemy użyć tu przykładu granic państwa: wyznaczają one i chronią jego terytorium. Zapewniają bezpieczeństwo. Można je zamknąć lub otworzyć. Można wpuszczać na terytorium danego państwa jedne osoby, a innych nie. Pozostałe państwa muszą respektować granice, choć fizycznie ich nie widać. Podobnie jest z granicami osobistymi: wyznaczają i chronią nasze “terytorium” psychiczne i fizyczne, zapewniając bezpieczeństwo (nawet, jeśli nie jesteśmy tego świadomi). 

Dlaczego granice są ważne?

Świadomość własnych granic pomaga nam zrozumieć samych siebie. Co jest dla mnie ważne? Na co się zgadzam? A na co nie ma mojej zgody? Z kolei rozumienie, że każdy, w tym również dzieci, mają swoje własne granice, pomaga nam zrozumieć innych i się z nimi komunikować. Granice osobiste obejmują cztery obszary: ciało, emocje, myśli i wybory. Nikt nie może zmieniać moich granic, ponieważ tylko ja mam dostęp do swoich myśli, emocji, swojego ciała i wyborów. Kiedy ktoś próbuje zmieniać lub przekraczać moje granice – w głowie pojawia mi się czerwona lampka. Włączają się mechanizmy obronne, które mają za zadanie strzec mojego dobrostanu. 

Gdzie leżą granice?

Istnienie granic najłatwiej jest nam zobaczyć wtedy, gdy ktoś je narusza. Mogę dość łatwo i szybko przypomnieć sobie sytuacje, w których ktoś próbował zrobić coś, co uruchomiło moje mechanizmy obronne. Mogę też odpowiedzieć sobie na różne pytania, np.: czy zgadzam się, żeby obca osoba bez pozwolenia dotykała mnie? Nie. Czy zgadzam się na bicie innych? Nie. Czy zgadzam się na pracę po godzinach? Nie.

To są właśnie moje granice osobiste. 

Granice mogą ale nie muszą być sztywne. Mogę je uchylać, by wpuszczać do siebie innych, mogę też trzymać je szczelnie zamknięte. Zawsze jednak powinna to być moja i tylko moja decyzja. Jeśli ktoś próbuje się przedrzeć przez moje granice siłą lub podstępem, zdrowym odruchem jest obrona granic: mogę powiedzieć NIE! Nie zawsze jednak jest to takie proste. Mówienia “nie” i stawiania granic trzeba się przede wszystkim nauczyć. Kiedy trudno jest Ci komuś odmówić, choć Twoje systemy alarmowe wyją. Gdy nie odzywasz się, choć wiesz, że powinnaś powiedzieć stanowcze NIE! Gdy nie masz w sobie na coś zgody, ale to robisz. To znaczy, że ktoś kiedyś spieprzył sprawę i nie nauczył Cię stawiania wyraźnych granic. Nie martw się. Też tak mam.

Granice dzieci

Dlatego tak ważne dla mnie jest, by moje dzieci nauczyły się swoich granic. Dzieci nie mają wykształconych granic, nie zawsze potrafią ich też adekwatnie bronić. Często to, co odbieramy jako “niegrzeczne zachowanie” lub “robienie na złość” jest w rzeczywistości właśnie próbą bronienia swojego terytorium i autonomii. Łamiemy granice dziecka, gdy na przykład: nakłaniamy je do przytulenia lub pocałowania cioci, której dziecko nie chce całować i przytulać; mówimy, że wcale nie bolało, choć dziecko czuje, że boli; mówimy, żeby nie płakało, choć dziecko właśnie doświadcza trudnych emocji; zmuszamy do jedzenia, choć dziecko nie jest głodne lub nie lubi danej potrawy.

Kto choć raz nie przekroczył granic dziecka, niech pierwszy rzuci kamień. Zdarzało mi się i zdarza wciąż, ponieważ takie komunikaty i taki przekaz dostałam w dzieciństwie: nie jest ważne, co ja czuję, nie jest ważne, co ja myślę, nie jest ważne, co ja chcę. Być może Ty też tak masz. Ale nasze dzieci, mogą mieć inaczej, a to w dużej mierze zależy od nas. 

Jacek Żyliński daje w swojej książce wiele wskazówek, jak w poszanowaniu siebie i dzieci wspólnie uczyć się od siebie swoich granic. Tak naprawdę są na to proste sposoby, które stosowane codziennie zbudują w dzieciach zdrowe i solidne granice, których będą potrafiły bronić lub uchylać, jeśli będą tego chciały. Wymagają jednak przewartościowania własnego myślenia i odrzucenia wielu strategii postępowania, które wpojono nam w dzieciństwie. Jest to więc zarówno proste, jak i bardzo trudne. 

Dlatego zachęcam do przeczytania książki “Granice dzieci i dorosłych”, bo po jej lekturze zupełnie inaczej spojrzysz na siebie, swoje dziecko i swoją rodzinę. Świadomość to pierwszy krok do lepszego życia.


Recenzja powstała przy współpracy z Wydawnictwem Natuli


Jeśli podobała Ci się ta recenzja – postaw mi kawę!

 Postaw mi kawę na buycoffee.to